o,błędem projekcji wzroku
twoja egzekutywa w,stawiona
i twoja ślepota pozauwagowa
białym strumieniem elektronów
falowa teoria wytrysku
erekcjoiluminacja
mocniej!
erekcjonirwanizacja
wyzwolenie na drodze przelotu ciała
zrób mi!
przeciąg dla wolności oddechu
zgwałcić subtelność atawizm
świeżowiosennego pierwszego pączka
przerwa na kawę...
o racjonalistyczno-materialistycznej
religii twojej
drożdżak intelektualny
dobrze, juz dobrze
głaskany po główce
kawogorący uśmiech dla ciebie
orgazm w prezencie od twojej pychy i charyzmy
pączkowomięciutki śmiech do ciebie
wulgarna uzurpacja uskuteczniana przez ciebie
w,kroczenie na terytorium białooflagowane
bezczelność charakterystyczna dla tego gatunku
wejdź we mnie chociaż raz bez uprzedniego stosunku
... i utonął już w brodziku mojej duszy
nie doszedł nawet (a w dochodzeniu był taki dobry)
do przedwojennej wanny
i przedwczesnym wytryskiem optymizmu
ogłosił się Kapitanem mojego morza
roszczeniowo, jak to ma w zwyczaju
rości monopol dostępu do portu;
Moja Droga,
nie da się Go przepisać z serca na papier
wytnij! wklej! wyrzuć! i już nie czuć!
nie przemalujesz z wyobraźni
na skrawek rzeczywistości
nie zaplanujesz z dwóch słów
lat stu!
bzdura! bzdura! bzdura!
o granicach rozumnej duszy
i dusznego rozumu
- nie daj mu!
na złość sobie
Demon - stracyjnie
papierosem przez krtań
słowem przez dym
winem przez przełyk
głupoty prym!
i za każdym razem rozczarowania łyk
- kiedy się nauczysz głupia?!
na złość sobie destrukcyjnie,
zgoda na to co będzie
- tak jak wszędzie
bez ideologicznych mdłości,
że chciałbyś umrzeć ze mną z miłości
tylko
prawda! prawda! prawda!
czysta brudna prawda!
o kredycie i jakoś to będzie
- tak jak wszędzie.
z dwóch kieliszków
woda, czy wódka
Ty pijesz dwa!
chuczy mi do ucha sowa
wyrzygam na trawnik jej mądre słowa!
I gotowa! Panna Młoda!
otrzepię z tych kartek pył
dowód na to, żeś tu kiedyś był...
naga Ziemio! przygarnij mnie!
kac moralny bezincydentalno-seksualny
ogłuszenie biciem serca Duszy Świata
proszę!
nie zmarnuj siły na błache cele!
walcz!
wydrzyj błachość z życia, nadaj sens
... decyzjom.
biegiem przez barykady!
nie zrozumiesz, nie te czasy.
bo nadaję się do prostych celów
poświęcenia.
nic do stracenia oprócz życia
jutro już nie mam.
ogołoć! zresetuj!
mi wszystko oprócz wiary
w jeden słuszny cel!
nie groź mi swoją śmiercią,
bo ja nie z tych co spływa,
ani nie z tych, co jak Matka Polka
-bo wypada.
przypraw mnie o syntropię
- procentowy przyrost mocy w kosmosie.
hiperaktywność. żywioł dionizjoński.
transcendentalna obecność Twoja.
principium individuationis przez Ciebie.
Elan Vital. Przechodnia. Niewyczerpalna.
...bo orgazm kobiety zaczyna się w głowie,
musisz polizać mnie tam słowami,
oddać hołd mojej duszy, gdy jesteśmy sami
i nietylko.
czasem, żeby otrzeźwieć, trzeba się upić,
więc tylko chwilami łapię z powierzchni chałst powietrza,
świadomość szuka wtedy sensu w myśli.
gdybym wiedziała, ze istniejesz - przyjechałabym
...bo pierwsze o co mnie teraz podejrzewają to szaleństwo.
Aksjomat Pary
nie do pary,
jak para skarpetek,
co szuka się w tsunami
bębna pralki.
Dla każdego dnia istnieje X możliwości.
Dwa elementy podporządkowane zasadzie minimum.
Skończona liczba krzyżowania się zbiorów myśli,
redukcja do absurdu.
Relacja wzajemnie jednoznaczna
pary nieuporządkowanej,
prawo transpozycji
- górą, dołem po łóżku.
Zapomnę o argumentach w funkcji NA słóżbowo,
przewartościowanie z 1 na 0.
Przeprowadź dowód, bo
potrzebna mi tylko prawdziwa koniunkcja.
Bądź moja Klasą Abstrakcji!
... mleko Ci stygnie.
natura obdarzyła mnie zachrypniętym krzykiem duszy
i cichym głosem strun głosowych.
ramiona mają ambicję pudziana,
łamię swoje suche witki pod ciężarem spraw.
to co mam największe znajdziesz w klatce piersiowej,
nie na.
niby coś tam wiem, ale ...
umiem tylko oddawać się beznadziejnym sprawom:
nadzieji, bezinteresowności i empatii.
żyję, żebyś mógł mnie zawieść,
oddycham dla rozczarowania;
moje ciało chce zniknąć,
ale posiada niewyczerpalną moc duszy.
nie ma na świecie dwóch
bardziej niepasujących do siebie osób
... pod wszystkimi względami.
znowu gloryfikuję codzienność.
pluralizm rzeczywistości
praca szkoła dom rodzina
kolejność priorytetowa
niezwykły zgieg okoliczności
rozwiązał problem
powietrze rześko zawilgotniało
czysto.
euforia szczęśliwo powypadkowa
co?
tak, jesteś dopiero/aż na 3. miejscu
tylko wypadkowość odwraca proporcje,
bo jest mnie tylko 100%
już nawet doba ma 80% wydajności.
spełnia się sen. moja intuicja przestregła mnie przed osobami, które miały wbić mi nóż w plecy. ta perspektywa wydała mi się zbyt odległa, żeby brać ją na poważnie. moja wina moja wina. dopóki będę się odwracać plecami.
skomentuj (1)serce bije w rytm zawiedzenia, w rytm obracania się butów w pralce. zawsze rozpatruję możliwość własnej porażki. deszcz, szumi zaplątując ból głowy wokół szyji. ubrać się w mokre ubranie i czekać aż wyschnie do idealnej suchości. a przynajmniej do takiej, żeby nie było czuć wilgoci. a później już nie wiadomo, czy rekaw już wysechł, czy to tylko przyzwyczajenie. adaptacja.
skomentuj (1)